SZYCIE,  SZYCIOWY PAMIĘTNIK

Od sprzedaży do blogowania – czyli jak to się zaczęło :)

Odkąd miałam już lekką wprawę w szyciu i zaczęłam robić różne proste rzeczy do domu, pomyślałam, że świetnie byłoby się tym też podzielić z innymi. Na początek zaczęłam od sprzedaży, bo uznałam, że taka forma dzielenia się moimi “uszytkami” będzie najlepsza. Satysfakcjonowała mnie myśl, że ktoś miałby w wystroju swojego domu coś, co wyszło spod mojej igły… 🙂

Miałam w głowie parę pomysłów, więc zaczęłam działać. Poszyłam parę drobiazgów no i powystawiałam na sprzedaż. Początki są najtrudniejsze, dlatego jak wiadomo, nie było od razu “szału” 😉 Jednak stopniowo coś zaczęło ruszać do przodu – -parę osób pisało, pytało, zainteresowanie zaczęło rosnąć… Ale jak się po pewnym czasie okazało – moja koncepcja dotycząca sprzedaży była nieco inna, niż zapotrzebowanie odbiorców…

IMG 2949 1024x799 Od sprzedaży do blogowania   czyli jak to się zaczęło :)
Fot. archiwalna

Szycie na zamówienie – dlaczego nie?

A to dlatego, że klientów bardziej interesowało szycie na zamówienie. W sumie nie byłoby w tym nic złego, gdybym nie miała okrojonego czasu wolnego i gdybym posiadała chociaż jeszcze jedne ręce do szyciowej roboty 😉 I pewnie według niektórych, mogłabym przecież dalej sprzedawać właśnie w takiej formie, jakiej oczekują odbiorcy. Jednak zaczęłam zauważać, jak bardzo zaczyna mnie to wszystko absorbować i odcinać od tego, co jest najważniejsze – od czasu dla rodziny, a nawet od całego życia osobistego. Chcę, aby szycie zawsze było moją pasją, a szycie na zamówienie (tym bardziej, jeśli jest wykonywane przez jedną osobę) dość szybko może się zmienić w nieprzyjemny obowiązek – zwłaszcza, jeśli kogoś dodatkowo to stresuje! Tak, jak np. mnie – nie wspominając oczywiście o presji czasu… 😉 Stąd zdecydowałam się zrezygnować na tamten moment z jakiejkolwiek sprzedaży, bo realizacja zaczęła się mijać z celem.

Jaki jest teraz mój cel?

Przez ilość zamówień, które miałam wtedy do wykonania, coraz mniej chwil spędzałam przez to z rodziną i moją córeczką. A tego chciałam przecież za wszelką cenę uniknąć! Nie chcę, aby stresująca forma sprzedaży na zamówienie odciągała mnie od spraw, które są dla mnie w życiu ważniejsze, stając się jedynym środkiem do osiągnięcia celu. Moim celem związanym z szyciem nie było i nie jest zarobkowanie, ale chęć podzielenia się z innymi pasją do szycia oraz cieszenie się całym procesem tworzenia samym w sobie. Nie osiągam tego w momencie, gdy czuję wewnętrzną presję, gonitwę czasu i myśli… Tym bardziej, że z natury szyję wbrew pozorom dość wolno i taką formę szycia pragnę w sobie zachować 🙂

20180917 155731 1 944x1024 Od sprzedaży do blogowania   czyli jak to się zaczęło :)

Myśląc o podzieleniu się ‘szyciowym życiem’ z innymi, zastanawiałam się już wcześniej nad blogowaniem. Po pierwszych przemyśleniach stwierdziłam wtedy, że tego typu działanie mogłoby mnie odciągnąć od rodziny (o ironio!), a z drugiej strony przez pewien czas nie wiedziałam, o czym miałabym pisać. Jak się okazuje, w praktyce wszystko wyszło na odwrót! Sama świadomość, że mogę pisać kiedy tylko chcę jest rewelacyjna, a tematy nigdy się nie kończą – zwłaszcza te związane z szyciem. Raczej momentami gorzej ze znalezieniem czasu na ich realizację 😉 Dodatkowa możliwość podzielenia się swoją pasją z innymi oraz fakt, że mogę na piśmie wylać swoje myśli i spostrzeżenia – to się dla mnie świetną drogą do rozwoju, zwłaszcza tutaj: szyciowego. Kiedy jeszcze dodam do tego zdjęcia, które wprost uwielbiam robić, mam układ idealny 🙂

Cieszę się, że podjęłam wtedy decyzję o zrezygnowaniu ze sprzedaży, póki jeszcze był na to czas. Rodzina, dobro dziecka, możliwość spędzania z nimi tyle czasu, ile tego potrzebują, jest dla mnie priorytetem. Szycie to jeden ze sposobów na wyrażenie w ten sposób siebie. A możliwość stworzenia czegoś nowego dla najbliższych (a także dla siebie) tworzy w moim sercu niezwykłą radość i satysfakcję z tego, co robię. Możliwe, że za jakiś czas coś wrzucę na sprzedaż, nie mówię ostatecznie nie. Jednak będzie to raczej okazjonalny przypadek – ewentualnie znajdę własną drogę do uczynienia ze sprzedaży 100% przyjemności dla siebie – by było w niej jak najmniej stresu i presji 😉

Podsumowanie

Kto wie, co przyniesie przyszłość. Może z czasem wrócę do większej sprzedaży… Np. w większym gronie osób szyjących i z możliwością sprzedaży na zamówienie? Lub znajdując w szyciu i sprzedaży własną drogę? Zobaczymy. Jeśli coś się w tym temacie zacznie zmieniać, na pewno dam wam znać! I tak króciutko podam jeszcze małą ciekawostkę dla tych, którzy myślą o rozkręceniu swojego biznesu, związanego z rękodziełem – popyt wśród potencjalnych odbiorców jest bardzo duży! Co prawda konkurencji też jest wiele, ale myślę, że jeśli ktoś ma potencjał, chęci i jest systematyczny w tym, co robi – z pewnością osiągnie sukces! 🙂

W sumie będzie to tyle ode mnie na ten temat. Wszystkim tym, którzy zaufali moim umiejętnościom, maszynie i igle na samym początku życia Białej Nici, pragnę gorąco podziękować. Dzięki temu doświadczeniu wiem, że to, co robię cieszy nie tylko mnie, ale też innych. Dziękuję Wam! <3 Zanim kiedykolwiek coś u mnie ruszy ze sprzedażą – zachęcam zwłaszcza do zapoznania się z moim małym szyciowo-życiowym światem na blogu 🙂

Ania

20190404 092022 1024x1018 Od sprzedaży do blogowania   czyli jak to się zaczęło :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *