Podsumowanie miesiąca lipiec
LIFESTYLE

Podsumowanie miesiąca – LIPIEC

Lipiec już za nami, więc już czas na małe podsumowanie miesiąca. Wcześniej na blogu nie prowadziłam takich wpisów, ale myślę, że jest w tym spory sens. W końcu blog to pamiętnik internetowy, więc ocena swoich działań z pewnością zaowocuje na przyszłość. Powiem wam, co udało mi się zrobić, co mi nie wyszło, czego się nauczyłam i co mi się najbardziej spodobało. No to zaczynamy 🙂

Co udało mi się zrobić?

Najbardziej jestem zadowolona z saszetki do roweru Plumbike, którą szyłam w dużej mierze “na czuja”. Początkowo była to wersja próbna, ale ostatecznie po nałożeniu na rower, okazała się strzałem w dziesiątkę 🙂 Więcej na ten temat piszę w jednym z moich wpisów, który jest dostępny tutaj: Saszetka do roweru Plumbike. Wersja próbna.

Kosmetyczka kuferek, którą szyłam z myślą o tegorocznych wakacjach, jest kolejną rzeczą, jaką udało mi się zrobić. Wpis na ten temat też jest dostępny na blogu w zakładce MOJE PROJEKTY. Uszyłam ją na podstawie wykroju i tutorialu z Pdf Sewing Patterns. Aby mieć pełny komplet na podróż, na szybko zrobiłam też etui na pędzle do makijażu, wzorując się na tym, które już jakiś czas temu stworzyłam w wersji ludowej. Już mam zaplanowane, że też zrobię do niego gotowy tutorial. Od razu muszę powiedzieć, że zrobienie takiego etui jest niezwykle proste i szybkie 🙂

Trzecią rzeczą, którą mogę się pochwalić, jest torba na podróż, tzw. weekenderka. Szyłam ją dosłownie parę dni przed tym, jak mieliśmy wyjeżdżać na wakacje, ale na szczęście zdążyłam na czas 🙂 Wykrój i tutorial wzięłam z bloga od Tkaniny Karoliny – Jak uszyć weekenderkę z naszego wykroju. Jestem z niej naprawdę dumna i muszę przyznać, że jest bardzo pojemna! Kupiłam wykrój na większą torbę i zmieściły mi się do niej moje wszystkie ubrania, łącznie z kilkoma parami butów (wliczając w to adidasy!), co mnie bardzo mocno zaskoczyło – oczywiście na plus! Tym bardziej, że pakowałam się na dłuższą podróż, więc wiadomo, że wszystkiego było znacznie więcej, niż na klasyczny przysłowiowy weekend 😉

Co mi nie wyszło?

Pierwsze, co mi się nasuwa na myśl, to spódnica. Tak, chciałam wreszcie się odważyć, by zacząć szyć ubrania… Wszystko byłoby super, gdyby nie fakt, że:

  1. Wybrałam do tego zbyt “ciężki” materiał, jak na pierwszy raz – chciałam uszyć spódnicę z koła z materiału piankowego. Sam w sobie materiał jest świetny, super – fajny, tylko, że… Najgorsze i najtrudniejsze było szycie zamka krytego. Ostatecznie zakończyło się pruciem i wszyciem zamka kostkowego, bo jednak jak na pierwszy raz, taki zamek jest jednak prostszy. Przynajmniej nie ma na spódnicy żadnych zgrubień przy zamku. Tu daje wielki ukłon w stronę bloga Joulenki i jej instrukcji: Szycie zamka – jak wszyć zamek kryty?. Gdyby nie te wszystkie porady, pewnie w ogóle nie odważyłabym się uszyć jakiegokolwiek ubrania z zamkiem… Jak dla mnie, instrukcja okazała dość uniwersalna i świetnie mi posłużyła – nie tylko do krytego zamka 😉
  2. Za bardzo goniłam z czasem, bo zależało mi na tym, aby ją skończyć do wakacji… Liczyłam, że ostatni tydzień przed wyjazdem będzie najbardziej produktywny, ale w praktyce okazał się niezwykle trudny. Najpierw źle się czułam, w międzyczasie dokańczałam kursy językowe ( 😀 ), a później kruszyna miała kilka z tych dni, kiedy potrzebowała bardzo dużo uwagi: przytulanie, kołysanie, buziaczki, wspólna zabawa… Jakże mogłabym jej odmówić? 🙂

Co ciekawe, ostatecznie uszyłam tę spódnicę! Nawet zamek pod koniec wyszedł mi całkiem dobrze 🙂 Piękna, rozkloszowana, w kolorze pudrowego różu, cudnie faluje w ruchu. Tylko, że… Ostatecznie okazała się być za duża w pasie o dobre 3 cm… Nie wzięłam do końca pod uwagę faktu, że pianka ma raczej tendencję do rozciągania się 😉 Jeszcze się muszę wiele nauczyć, jeśli chodzi o szycie. Ostatecznie spódnica została w domu. Będę ja na spokojnie kończyć po urlopie. Czasem muszę po prostu odpuścić z danym tematem, zamiast lecieć za bardzo do przodu. A w całym pośpiechu, nawet nie zdążyłam zrobić żadnych zdjęć, co mówi samo za siebie… 😉 Przypomniałam sobie o nich, jak już ruszyliśmy w drogę.

20190730 181545 1024x712 Podsumowanie miesiąca   LIPIEC
Dlatego, zamiast zdjęć spódnicy, daję na razie zdjęcie wspomnianej wyżej weekenderki 😉

Czego się nauczyłam?

Na pewno tego, żeby nie lecieć na siłę do przodu i czasem odpuścić z tematem. Dać sobie czas. Odpocząć. Zrelaksować się. Pomyśleć. Powiedzieć sobie: “Przecież nie zawsze musi być tak, jak chcę”. I tego właśnie nauczyłam się w tym miesiącu, kiedy za wszelką cenę próbowałam skończyć spódnicę ” na czas”. Tylko po co? No właśnie…

Drugą rzeczą, którą się nauczyłam, to z pewnością przełamanie barier językowych. Wyjście naprzeciw swojej strefy komfortu, którą było siedzenie w domu, pomimo ogromnej chęci wyjścia do ludzi, aby… się pouczyć 🙂 Zaryzykowałam, wyszłam z mojego kokonu bezpieczeństwa, który tak pieczołowicie od lat budowałam i… Jestem z siebie dumna, że zrobiłam tak wielki krok do przodu. Wiem, że w temacie języków wciąż żaden ze mnie poliglota czy native speaker. Trzeba w życiu podjąć pewne ryzyko. Samo się przecież nic nie zrobi 🙂

Co mi się najbardziej spodobało?

Hmm… i tutaj w sumie na początku nie wiedziałam, co napisać. Musiałam się chwilę zastanowić, dlatego wpis był przez parę dni zawieszony w próżni. Bo w tym temacie nie chodzi tylko o to, co uszyłam czy zrobiłam. Raczej mam na myśli wszystko, co mnie w jakiś sposób zainteresowało, zainspirowało, zachwyciło czy urzekło. I teraz werble… 😉

Pewnie niektórzy z was zauważyli, że przez cały miesiąc miałam kota na punkcie motywów marynistycznych. I z tego względu najbardziej urzekł mnie piękny materiał w kotwice i jasne pasy, który kupiłam w sklepie Tkaniny Karoliny. Jest po prostu cudny! Idealnie wstrzelił się w moje marynistyczne gusta 🙂 Wzór jest bardzo przemyślany. Granatowe kotwice świetnie kontrastują z jasnymi pasami. Aby materiał był ciekawszy wizualnie, zamiast klasycznych zwykłych pasów, zrobiono na nich motyw rozmycia, co jest jak dla mnie strzałem w dziesiątkę! Klasyczne pasy byłyby zbyt przeciętne. Tę zaś mają w sobie coś, co przyciąga, intryguje…

Mi to rozmycie przypomina schodzącą farbę i lakier z łodzi oraz statków przycumowanych w porcie, które pod wpływem czasu i nieustannego ruchu fal, stały się bardziej zdarte, zużyte… Tak, jakby woda chciała wszystkie statki zlać w jedną wielką taflę wody… Jak dla mnie, jest to prawdziwy majstersztyk i mistrzostwo świata! Podziwiam inwencję twórczą oraz genialne wyczucie gustu i stylu 🙂 Materiał posłużył mi do zrobienia bieżnika, poszewek na poduszki oraz do mojego wyżej wspomnianego kompletu podróżnego – uniwersalność zastosowania jest ogromna!

20190720 114605 1024x1017 Podsumowanie miesiąca   LIPIEC

Podsumowanie

Tak wygląda ten miesiąc z mojej perspektywy 🙂 I powiem szczerze, że lipiec bardzo szybko mi zleciał! Nie wiem, kiedy to minęło… Być może wynika to też z tego, że przy dzieciach czas płynie jakoś szybciej. Dodatkowo, minął pewnie szybciej przez różnorodność obowiązków – każdy dzień wyglądał inaczej, ciągle coś się działo. W tym miesiącu obchodziłam też kolejne urodziny i powiem wam, że było cudownie! Niespodziewane, kameralne i rodzinne przyjęcie to coś, co naprawdę lubię. I patrząc na całokształt wszystkich wydarzeń, jestem bardzo zadowolona z całego miesiąca! Zobaczymy, co przyniesie kolejny 🙂

Mam nadzieję, że wasz miesiąc także był udany!

Ania 🙂

Cześć! Jestem Ania i pasjonuję się szyciem. Na moim blogu znajdziesz różne szyciowe inspiracje, tutoriale, wzmianki o macierzyństwie, a nawet przepisy i wiele więcej. Biała Nić (nią szyję najwięcej) to blog nie tylko o szyciu, choć głównie na nim się opiera. Liczę, że w moim małym świecie znajdziesz coś dla siebie :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *